Black Friday i gotowość na duży ruch
Oliwia Nowak
Oct 6, 2026
•
7 min czytania
Black Friday w tym roku wypada 27 listopada. Trzy dni później, 30 listopada, przypada Cyber Monday, czyli pierwszy poniedziałek po Czarnym Piątku, od początku nastawiony na promocje w sklepach internetowych. Zaraz potem zaczynają się intensywne zakupy świąteczne, bo w końcu każdy chce zdążyć z prezentami na Wigilię.
Czemu teraz ma to znaczenie?
Czarny Piątek i zbliżające się święta Bożego Narodzenia oznaczają nagły przypływ ruchu w sklepie, a za nim więcej zamówień, pytań od kupujących, czy też zwrotów. To wszystko oznacza także znacznie więcej danych, które oprogramowanie musi udźwignąć w najgorętszym okresie roku.
Wzmożony ruch nie rozpoczyna się jednak konkretnie w Black Friday. Święto to już od dawna nie trwa tylko jeden dzień. W większości przypadków sklepy rozciągają wyprzedaże do weekendu, albo całego tygodnia, który nazywany jest Black Week. Największe sieci handlowe i platformy e-commerce idą jeszcze dalej, przeceny zaczynają się nawet na początku miesiąca, czasami nawet w ostatnie dni października.
Dlatego październik jest ostatnią szansą na zaplanowanie jak długo potrwa promocja, jakie produkty lub usługi obejmie i jak ma wyglądać strona sklepu w tym okresie.
Czy opłaca się brać udział w Black Friday?
Zeszłoroczne dane sugerują, że tak. Na całym świecie jest to okres intensywnego wzrostu wartości transakcji. W Polsce podczas Black Friday średnia wartość koszyka zwiększyła się o 22% z roku na rok, a w sam piątek była wyższa o 62%, w porównaniu do typowego piątku. W 2025 r. wydatki podczas tego święta sięgnęły 79 miliardów dolarów na całym świecie, czyli około 6% więcej niż rok wcześniej.
Czy warto więc inwestować w promocje i usprawnienia sklepu? Wszystko zależy od branży i tego, jak sklep sobie radził pod koniec poprzednich lat. Biorąc pod uwagę, że czwarty kwartał to średnio 28% rocznej sprzedaży, chociaż ten udział różni się w poszczególnych kategoriach, kierunek jest prosty. Dobrze przygotowany sklep ma o co walczyć.
Black Friday to nie wszystko. Jak przygotować się na cały sezon?
Na sam początek warto przeanalizować ruch w swoim sklepie z zeszłego roku. Które dni (albo tygonie) między początkiem listopada a drugą połową grudnia przyniosły największy wzrost sprzedaży? Jakie produkty sprzedawały się najlepiej? Które zakładki na stronie przyciągały najwięcej klientów? W którym miejscu ścieżki zakupowej pojawiały się problemy?
Kiedy już do wszystko zostanie ustalone, można przyjrzeć się technicznej stronie sklepu.
Czy obecny system jest w stanie wytrzymać obciążenie zwiększonego ruchu?
Załóżmy, że wprowadzamy promocje, zestawy czy rabaty ilościowe na część asortymentu sklepu. Już miesiąc wcześniej informujemy w kanałach marketingowych, że świętujemy w wybranym dniu lub okresie, i rzeczywiście ruch na stronie rośnie. Nie zawsze jednak przekłada się to na wyraźnie wyższy przychód.
- Ktoś może zrezygnować jeżeli nie zobaczy od razu przecenionej oferty.
- Ktoś inny odejdzie bo przesyłka nie będzie taka jaką preferuje, a konkurencja już taką posiada.
- Jeszcze inna osoba porzuci koszyk bo nie będzie możliwości płatności BLIK-iem lub Pay Po.
W najgorszym scenariuszu serwer nie wytrzyma obciążenia i część klientów będzie zmuszona zrezygnować, nawet nie z własnej woli, a przez problemy techniczne.
Jak zapobiec takiej katastrofie?
Zacznij od sprawdzenia, jak sklep zachowywał się w poprzednich okresach wzmożonego ruchu. Kiedy zwalniał? Które podstrony ładowały się najdłużej? Gdzie pojawiały się błędy?
Potem przychodzi kolej na test obciążeniowy. Powinien objąć całą ścieżkę zakupową, od strony głównej przez kartę produktu i koszyk aż po płatność. Obowiązkowo także na telefonie, bo to tam dzieje się coraz większa część zakupów.
Wynikami warto podzielić się z dostawcą technologii lub partnerem wdrożeniowym. Jeśli infrastruktura nie skaluje się automatycznie, trzeba z wyprzedzeniem ustalić, kto i kiedy zwiększy moc serwerów, zanim ruch faktycznie wzrośnie.
Równie ważne jest to, czego nie robić. Listopad i grudzień to zły czas na duże wdrożenia, zmianę wyglądu sklepu czy nowe integracje. Każda większa zmiana po starcie promocji to ryzyko, że coś przestanie działać właśnie wtedy, gdy klientów jest najwięcej. Dobrze jest więc wyznaczyć datę, po której do sklepu trafiają już tylko krytyczne poprawki.
Znaczenie mają też same strony promocyjne. Ciężkie grafiki i liczne wyskakujące okienka spowalniają ładowanie i odciągają uwagę od zakupu. Lepiej sprawdzi się prosta strona z promowanymi produktami, zestawami, czytelnymi przyciskami i jasną informacją, jak długo trwa akcja.
Jak nie zgubić klienta przy płatności i dostawie?
Wróćmy na chwilę do osoby, która porzuciła koszyk, bo zabrakło jej ulubionej metody płatności. Takiej sytuacji można łatwo uniknąć. Shoper wymienia zestaw, który przed sezonem powinien być już aktywny: BLIK i szybkie przelewy, karty, Apple Pay i Google Pay, InPost Pay oraz raty i płatności odroczone. Jeśli sklep oferuje raty, warto napisać o tym już na karcie produktu, a nie dopiero w koszyku.
A co z dostawą? W grudniu kupujący zadaje sobie przede wszystkim jedno pytanie: czy paczka dotrze przed świętami? Dlatego warto z góry ustalić ostatni dzień zamówień z gwarancją dostawy przed Wigilią i pokazać go wszędzie tam, gdzie klient może go zauważyć: na stronie głównej, kartach produktów, w newsletterze i reklamach. Kiedy ten termin minie, nie trzeba kończyć sprzedaży. Wystarczy przenieść uwagę na karty podarunkowe i odbiór osobisty.
Zostaje jeszcze kwestia prawna. Zgodnie z dyrektywą Omnibus obok ceny promocyjnej trzeba co do zasady podać najniższą cenę z 30 dni przed obniżką, a procent rabatu liczyć właśnie od niej. Przy kilku produktach da się to pilnować ręcznie. Przy kilkuset to już proszenie się o błędy, dlatego system powinien robić to sam.
Czy zaplecze nadąży za zamówieniami?
Załóżmy, że sklep wytrzymał ruch, a klienci bez problemu zapłacili. Teraz zamówienia muszą trafić do magazynu, zostać spakowane i wysłane. Jeśli stany magazynowe nie są aktualne, może się okazać, że sprzedaliśmy produkt, którego już nie ma. Szczególnie łatwo o to, gdy sprzedajemy jednocześnie we własnym sklepie i na platformach sprzedażowych. System ERP powinien w takiej sytuacji przetwarzać dane na bieżąco, a nie partiami.
Na osiem tygodni przed szczytem warto przejrzeć sprzedaż z poprzedniego sezonu i wskazać produkty, które przynoszą największą część przychodu. To dla nich warto podnieść minimalne stany, ustawić osobne zapasy bezpieczeństwa dla każdego kanału sprzedaży i włączyć powiadomienia o kończącym się towarze.
Co i kiedy zrobić?
Do Black Friday zostało właśnie około ośmiu tygodni. To wystarczająco dużo czasu, żeby przygotować się bez pośpiechu, o ile rozłożymy pracę na etapy:
- Teraz: analiza zeszłorocznego sezonu, wybór produktów do promocji, wyższe stany dla bestsellerów, test obciążeniowy i przegląd metod płatności oraz dostawy.
- Cztery tygodnie przed: automatyczne drukowanie etykiet, powiadomienia o stanach, zapasy dla poszczególnych kanałów, ceny zgodne z dyrektywą Omnibus i gotowe strony promocyjne. To również ostatni moment na większe zmiany w sklepie.
- Tydzień przed: koniec wprowadzania zmian, próbne zamówienia i zapytania, spotkanie z zespołem (kto reaguje, gdy coś pójdzie nie tak?) i aktualne czasy dostawy we wszystkich kanałach.
- Po szczycie: powrót do standardowych ustawień i zebranie danych, które przydadzą się za rok.
Październik decyduje o listopadzie
Black Friday wygrywa się na długo przed 27 listopada. Ruch na stronie można przyciągnąć dobrą kampanią, ale to, czy zamieni się w sprzedaż, zależy od wydajności sklepu, wygodnych płatności, sprawnej logistyki i dobrze połączonych systemów. Październik to ostatni moment, żeby spokojnie sprawdzić każdy z tych elementów, zanim zrobi to za nas sam szczyt sprzedażowy.
