Jak AI zmienia handel w Europie
Grzegorz Sperczyński
Jul 27, 2026
•
9 min czytania
Sztuczna inteligencja wchodzi dziś w niemal każdy obszar naszego życia, więc było tylko kwestią czasu, aż zacznie pomagać nam też w zakupach.
Wyobraź sobie taką sytuację: szukasz nowego swetra na jesień. Zależy Ci na konkretnym kroju, składzie, na przykład wełnie, rozmiarze i kolorze, który będzie pasował do reszty szafy. Pytasz o to asystenta AI, a on analizuje Twoje wcześniejsze zakupy, sprawdza dostępne modele spełniające Twoje kryteria i podaje trzy konkretne propozycje, tłumacząc, dlaczego akurat te pasują do Twoich potrzeb. Właśnie tak dziś wygląda ścieżka zakupowa z AI, i to ona zmusza sklepy do zmiany tego, jak muszą być widoczne w sieci, żeby w ogóle zostać wziętym pod uwagę.
Ile Europejczycy są gotowi oddać AI?
Z badania McKinsey wynika, że 84% europejskich konsumentów korzysta dziś z AI na co dzień, a 38% sięga po nią właśnie przy podejmowaniu decyzji w sprawie zakupów. To spory skok jak na technologię, która jeszcze kilka lat temu właściwie nie istniała w codziennych czynnościach.
Jak to wygląda w praktyce? 39% kupujących przyznaje, że skorzystało już z chatbota AI na którymś etapie zakupów, a ten nawyk odpowiada już za ponad 260 miliardów dolarów globalnej sprzedaży online. Otwartość na AI nie rozkłada się jednak równo między pokoleniami. 58% przedstawicieli pokolenia Z i millenialsów deklaruje, że ufa AI w porównywaniu cen i wskazywaniu najlepszej opcji, wyraźnie częściej niż starsze roczniki.
Warto jednak przyjrzeć się bliżej temu, na co ludzie faktycznie pozwalają AI. Wróć do swetra: chętnie pozwalasz botowi zawęzić setki modeli do trzech i wytłumaczyć swój wybór. Czy równie chętnie pozwolisz mu samodzielnie dokończyć zakup i wpisać dane karty, bez pytania o zgodę? Większość osób odpowiada, że nie. Z badań McKinsey wynika, że Europejczycy ufają AI, gdy doradza, porównuje i podsumowuje, ale ich komfort gwałtownie spada, gdy AI zaczyna faktycznie działać, zwłaszcza jeśli czynność jest powtarzająca się albo trudna do cofnięcia.
Da się nawet wskazać, co dokładnie buduje to zaufanie. Z badań wynika, że komfort rośnie, gdy działanie AI można odwrócić, gdy jasno wiadomo, kto odpowiada, jeśli coś pójdzie nie tak, i gdy klient wyraźnie zgodził się na dany zakres działania asystenta. To nie jest zwykła ostrożność konsumentów, tylko precyzyjna lista warunków, na jakich są gotowi oddać kontrolę. Dla sklepów oznacza to, że zaufanie trzeba projektować jako funkcję produktu, a nie komunikować jako slogan marketingowy.
Od "buty Adidas" do "najlepsze buty do biegania zimą"
Coś jeszcze zmienia się w tle: sposób, w jaki ludzie w ogóle formułują pytania.
Przez lata zakupy online oznaczały wpisanie kilku słów kluczowych w wyszukiwarkę. Wiedziało się mniej więcej, czego się szuka, więc wpisywano markę i produkt, może rozmiar, i przeglądano wyniki. Chatboty oparte na AI zmieniają ten nawyk. Zamiast "buty Adidas" coraz częściej pada pytanie w rodzaju "jakie buty sprawdzą się do biegania zimą po oblodzonych chodnikach", i oczekiwana jest konkretna odpowiedź, a nie lista linków do samodzielnego przejrzenia.
To zupełnie inne zadanie. Wyszukiwarka musi tylko dopasować słowa kluczowe. Chatbot musi zrozumieć co stoi za pytaniem, zważyć dostępne opcje i uzasadnić rekomendację.
Dla sklepów oznacza to, że widoczność nie zależy już wyłącznie od klasycznego SEO. Wysoka pozycja w Google wciąż ma znaczenie, ale to za mało, jeśli to AI porównuje i rekomenduje produkty w imieniu klienta. Sklepy potrzebują dziś także GEO, czyli optymalizacji pod generatywne silniki AI: uporządkowanych danych produktowych, recenzji i treści na tyle czytelnych, żeby AI mogła je zrozumieć, im zaufać i polecić klientowi, który zadaje konkretne pytanie zamiast wpisywać nazwę marki. Kto przegapi tę zmianę, może być technicznie obecny w internecie, a jednocześnie praktycznie niewidoczny dla narzędzia, które coraz częściej robi zakupy za klienta.
Nie każdy bot jest taki sam
Zanim sklep zacznie wdrażać chatbota, warto zrozumieć, że pod tą samą nazwą kryją się dwa różne narzędzia. Boty regułowe działają na sztywnym, wcześniej zaprogramowanym scenariuszu: pytanie o status zamówienia albo politykę zwrotów dostanie natychmiastową odpowiedź, o ile mieści się w przewidzianym schemacie. Boty oparte na AI rozumieją swobodnie sformułowane pytania, sięgają po dane w czasie rzeczywistym i uczą się z każdej kolejnej rozmowy.
W praktyce to właśnie boty oparte na AI przejmują dziś najwięcej codziennej obsługi klienta: śledzą zamówienia, doradzają przy wyborze produktu, prowadzą przez proces zwrotu, pilnują programu lojalnościowego i wyłapują próby oszustwa. Asystenci AI w obsłudze klienta skracają czas rozwiązania sprawy o 40% do 60%, jednocześnie poprawiając satysfakcję klientów.
Allegro, Otto i europejscy giganci kontra chińska konkurencja
Ten trend nie jest dla europejskich liderów e-commerce żadną abstrakcją. W Otto AI opisywane jest jako kolejny przełom w handlu. Allegro idzie o krok dalej i przewiduje trzy równoległe ścieżki klienta, w tym headless commerce, w którym asystenci AI kupują za użytkownika na wielu platformach jednocześnie.
Ponad jedna trzecia aplikacji dla biznesu będzie miała wbudowane funkcje asystenta AI do 2028 roku, a Adobe odnotowało 693% wzrost ruchu w sklepach internetowych pochodzącego z narzędzi generatywnego AI.
Dlatego sprzedawcy będą musieli konkurować czymś innym niż cena: zaufaniem, doborem oferty i jakością obsługi.
Dlaczego klienci wciąż się wahają
Skoro AI potrafi tak wiele, dlaczego nie korzysta z niej jeszcze więcej osób? Uczciwa odpowiedź brzmi: to nie kwestia technologii, tylko zaufania.
52% konsumentów obawia się bycia wprowadzonym w błąd przez fałszywe lub stronnicze treści generowane przez AI, a 46% martwi się o prywatność danych. Tylko 6% nie zgłasza żadnych obaw.
Mniej niż 15% firm handlu hurtowego i detalicznego w Unii Europejskiej w pełni wdrożyło narzędzia oparte na AI, mimo że ponad 70% eksperymentowało z nimi lub rozważało wdrożenie. Firmy wciąż nadrabiają poziom gotowości na AI, którego ich klienci już dziś od nich oczekują.
Co sklepy powinny zrobić już teraz
- Dane produktowe muszą być uporządkowane, aktualne i naprawdę czytelne dla maszyn.
- SEO i GEO powinny działać obok siebie.
- Pracownicy sklepów zasługują na te same narzędzia AI, jakie dostają boty obsługujące klientów.
- Zaufanie jest dziś prawdziwym wąskim gardłem.
- Niezawodność dostaw i przejrzyste zasady zwrotów liczą się bardziej niż kiedykolwiek.
- Retail media potrafi generować marże nawet dziesięciokrotnie wyższe niż podstawowa sprzedaż.
To nie koniec ścieżki zakupowej, tylko jej skrócenie
Kilka lat temu wybór produktu oznaczałby przejście przez kilkanaście kart w przeglądarce, porównywarek i recenzji. Dziś może się to odbyć w jednej rozmowie, w której to AI porównuje opcje za Ciebie i na koniec tłumaczy swój wybór.
Według McKinsey, do 2030 roku nawet 3 do 5 bilionów dolarów globalnego handlu może być pośredniczone przez agentów AI. Sklepy, które potraktują to jako chwilowy trend marketingowy, przeoczą prawdziwe ryzyko: zostania po cichu odfiltrowanym, zanim klient w ogóle trafi na ich stronę czy do aplikacji.
Ścieżka zakupowa nigdzie nie znika. Zaczyna się po prostu w innym miejscu, w rozmowie, a nie w polu wyszukiwania.
