Opakowanie w e-commerce B2B. Ostatni punkt kontaktu z klientem, który nadal kontrolujesz

Eryk Stefanowicz

Sep 22, 2026

6 min czytania

Automat paczkowy przestał być w Polsce ciekawostką, stał się codziennością w zakupach online. Działa ich już blisko 47 tysięcy, a jak wynika z badania nShift nad europejskim rynkiem automatów, aż połowa przesyłek w Polsce trafia właśnie do takiego punktu, a nie pod drzwi klienta. Pod względem gęstości automatów na mieszkańca, około 1,08 na tysiąc osób, Polska wyprzedza całą resztę Europy. Sam InPost, lider tego rynku, posiadał ponad 28 tysięcy paczkomatów na koniec 2025 roku.

Zanim jednak przesyłka trafi do automatu, przechodzi przez etapy, nad którymi sprzedawca nie ma już żadnej kontroli. To kurier ustala okno czasowe dostawy, trasa zależy od korków, a stan kartonu po drodze, od pogody. Sprzedawca oddaje kontrolę nad tym wszystkim w chwili, gdy zamówienie opuszcza magazyn. Zostaje mu właściwie jedno: samo pudełko, wraz z tym, co w nim umieści i jak opowie o jego drodze do klienta.

Nie jest to detal bez znaczenia. Według badania DHL z 2025 roku, 96% sprzedawców B2B uważa dostawę i zwroty za czynnik decydujący o domknięciu sprzedaży, a 87% przyznaje, że darmowa dostawa lub możliwość darmowego zwrotu bezpośrednio zwiększa przychody. To nie są liczby z badań konsumenckich, tylko odpowiedź firm zamawiających sprzęt, komponenty czy towar hurtowy, a więc klientów, dla których decyzja o ponownym zakupie zapada gdzie indziej niż przy zamówieniach detalicznych.

Czego już nie kontrolujesz, a co zostaje w twoich rękach

O ile sama trasa przesyłki nie zależy już od sprzedawcy, o tyle to, co i jak się mówi klientowi o jej przebiegu, zależy wyłącznie od niego. To właśnie ten element bywa w B2B niedoceniany. Z badania Sana Commerce wśród kupujących z 2025 roku wynika, że 40% z nich za największą frustrację przy zamawianiu online uznaje niejasne informacje o dostawie, stawiając ten problem wyżej niż cenę czy wybór produktu. Nie chodzi tu o zwykłe opóźnienie, lecz o sytuację, w której nikt nie potrafi powiedzieć, kiedy zamówienie faktycznie dotrze. Strona śledzenia przesyłki, która przez cztery dni pokazuje wyłącznie status „w transporcie", szkodzi relacji z klientem bardziej niż samo opóźnienie, bo zamienia problem logistyczny w problem zaufania.

Opakowanie stało się formatem, a nie dodatkiem

Rozpakowywanie przesyłki bywało kiedyś czynnością prywatną. Dziś to osobny format treści: same filmy z „unboxing" w tytule zebrały w 2024 roku ponad 25 miliardów wyświetleń na YouTube, przez co zewnętrzna strona pudełka zaczęła pełnić funkcję powierzchni reklamowej, niezależnie od tego, czy dana marka w ogóle o tym myśli.

McKinsey w swoich badaniach nad opakowaniami zwraca uwagę na coś, co łatwo pominąć: decyzje dotyczące opakowań wpływają jednocześnie na marżę i na doświadczenie klienta, a mimo to w większości firm zajmują się nimi osobne zespoły, jeden dba o koszt, drugi o wygląd, żaden nie patrzy na oba te aspekty naraz.

Segment B2B nigdy nie doczeka się popularnego wideo z rozpakowywania, bo menedżer otwierający paletę komponentów po prostu tego nie nagrywa. To jednak nie oznacza, że ta sama logika przestaje działać. Pierwsze wrażenie, ochrona przed uszkodzeniem czy sygnał, że dostawca dba o szczegóły, mają znaczenie niezależnie od tego, czy ktoś to filmuje, czy nie. Uszkodzony komponent nie tylko rozczaruje osobę, która otworzyła paczkę, a zwykle opóźnia też pracę, do której ten komponent był potrzebny. To kosztuje więcej niż zwykłe porysowane pudełko.

Paczkomat to już nie tylko logistyka

Wybór konkretnego automatu przestał być decyzją czysto logistyczną i stał się elementem wizerunku marki. Rynek jest przy tym coraz bardziej konkurencyjny: obok InPostu, który wciąż prowadzi, własne sieci punktów odbioru rozwijają też DPD, DHL i Allegro, próbując doścignąć lidera.

Ma to również znaczenie środowiskowe. Jak wynika z badania nShift, dostawa do automatu ogranicza emisję CO2 na ostatniej mili o 13% do 32% w przeliczeniu na paczkę, a w gęstej zabudowie miejskiej redukcja może sięgać nawet dwóch trzecich. Dla sprzedawcy B2B wysyłającego towar po całym kraju nie jest to więc jedynie kwestia logistyki, ale także element tego, jak klient postrzega całą markę.

Zegar zgodności z przepisami, który wielu ma źle ustawiony

W branży opakowań krąży przekonanie, że od sierpnia 2026 roku Unia Europejska ograniczyła pustą przestrzeń w przesyłkach e-commerce do 50%. To informacja, chociaż bliska prawdy, jest niedokładna i warto ją sprostować, bo od tego zależy, ile czasu firmy naprawdę mają na przygotowanie się do zmian.

Rozporządzenie (UE) 2025/40 w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych faktycznie zaczęło obowiązywać ogólnie od 12 sierpnia 2026 roku, ale w tym dniu weszły w życie tylko wymóg recyklingowalności, zasady identyfikowalności opakowań oraz limity metali ciężkich i PFAS w opakowaniach do żywności. Limit 50% pustej przestrzeni, wraz z minimalnym udziałem surowców stórnych i celami dotyczącymi ponownego użycia opakowań transportowych oraz e-commerce, zacznie obowiązywać dopiero 1 stycznia 2030 roku. Co ważne, materiały wypełniające, takie jak folia bąbelkowa, poduszki powietrzne czy pianka, według przyszłego przepisu również liczą się jako pusta przestrzeń.

Czas między 2026 a 2030 rokiem nie powinien więc być traktowany jako okres, który można zignorować. To raczej okazja, by zaplanować zmianę opakowań we własnym tempie, zamiast robić to pod presją regulacji w ostatniej chwili.

Dlaczego to pytanie o utrzymanie klienta, a nie o estetykę

Firmy, które traktują ten temat jako kwestię utrzymania klienta, a nie tylko wyglądu opakowania, widzą to później w liczbach. Najnowsze globalne badanie McKinsey wśród kupujących B2B pokazało, że najczęstszym powodem zmiany dostawcy jest dziś niespójność informacji między zespołami, wyprzedzająca zarówno cenę, jak i sam produkt. Informacje o dostawie są akurat tym obszarem, w którym taka niespójność pojawia się najszybciej: dział sprzedaży podaje jedną datę, magazyn wysyła zamówienie w innym terminie, a strona śledzenia przesyłki pokazuje jeszcze inną.

Rozwiązanie tego problemu jest mało efektowne, ale łatwo mierzalne. Jak pokazał jeden z opisanych przypadków, podanie kupującym realnej daty dostawy dla każdej pozycji zamówienia zmniejszyło liczbę dodatkowych pytań do obsługi klienta o 70%. Sam przycisk „zamów ponownie" zwiększył liczbę powtórnych zakupów nawet o 30%. Żadna z tych liczb nie ma związku z estetyką opakowania, obie dotyczą tego, czy kupujący wierzy w to, co usłyszał od dostawcy, a to, jak się okazuje, jest warte więcej niż niejeden budżet przeznaczony na opakowania.

Wszystko, co dzieje się z przesyłką po zakupie, należy dziś do kuriera, platformy dostawczej albo pogody. Poza jednym wyjątkiem: pudełkiem, które wciąż pozostaje w rękach sprzedawcy. To, co się w nim znajdzie, jak będzie wyglądać i co powie się o nim klientowi w trakcie dostawy, to ostatnia decyzja w całej ścieżce zakupowej, która nie została jeszcze oddana komuś innemu. Większość firm wciąż traktuje ją jako mało istotny detal. Dane sugerują raczej, że to ostatnie słowo w tej rozmowie.


Eryk Stefanowicz

Eryk Stefanowicz

Sep 22, 2026

6 min czytania

Share:

Contact us

Monday to Friday

9:00 to 17:00 (CET)


Fabrity Commerce Sp z.o.o

Centrala w Warszawie

Topaz Building

ul. Domaniewska 39B
02-672 Warszawa

Oddział Łódź

Ogrodowa Office

ul. Ogrodowa 8
91-065 Lódź

+48 22 343 06 00

Oddział Rzeszów

SKYRES Office

ul. Warszawska 18
35-205 Rzeszów

+48 22 448 70 00

Oddział Białystok

CITY OFFICE

ul. Cieszyńska 3A
15-371 Białystok

Oddział Poznań

Poznański Park Naukowo - Technologiczny

ul. Rubież 46
61-612 Poznań

NIP: PL9721244346
Regon: 302441526
KRS: 0000914436